/// DARMOWA DOSTAWA POWYŻEJ 150 PLN /// WYPRZEDAŻ DO -50% >>>KLIKAJ W SALE<<<

7 grzechów fast fashion, o których 90% ludzi nie chce wiedzieć

Kiedyś na pewnej babskiej grupie na fb ktoś opublikował coś, czego nie pamiętam. Pamiętam natomiast jeden z komentarzy, a brzmiał on mniej więcej tak:

"Nie ma co tyle myśleć, bo jeszcze człowiek przestanie kupować w HaiEmie"

Z powodu biednej pani zagłuszającej swoje sumienie zrobiło mi się smutno. Ale był ten smutek niczym w porównaniu ze smutkiem, który nadszedł chwilę po tym. Nadeszło zrozumienie, że nie jestem nawet o 1/10 atoma lepsza od biedaczki tak pochopnie przeze mnie ocenionej.

wybieg catwalk fast fashion odpowiedzialna moda ekologia etyka trendów mała czarna

Nie kupowałam wtedy w tego typu sieciówkach głównie z powodu braku zielonych, głaszcząc przy tym moje pomrukujące z zadowolenia ego. Nigdy nie interesowałam się specjalnie etyką trendów, z goła odpowiedzialną modą, ale wołanie prawdy było zbyt głośne. Przynajmniej dla uszu, bo umysł skrzętnie zmiatał niewygodne fakty pod przysadkę mózgową.

A dlaczego tak robił?

Doszło do mnie, że gdybym dostała bon na 200 PLN w omawianej sieci odzieżowego handlu detalicznego to upłynniłabym go z marszu. A na co mi taki uwierający kamień w bucie?

Aby nie było zbyt kolorowo zrobiłam masie mózgowej na złość i zaczęłam przyswajać info o niefajnych nadużyciach w branży zapoczątkowanej przez listki winorośli, której zalążki sięgają czasów Adama i Ewy, a której celem było i cóż... nadal jest okrycie ludzkiej nagości.

Wszystko po to aby dzisiaj wsypać internetowi w buty mnóstwo małych, ostrych kamyków. (i tak w mega okrojonej wersji)

To jak? Należysz do 10% ludzkości i masz wystarczająco odwagi?

niewolnicza praca dzieci rękawiczki uprawa bawełny rękawiczki odpowiedzialna moda

1. Wykorzystywanie dzieci

Egipskiemu 9latkowi do szczęścia brakuje rękawiczek, a tobie?

Podobno 5-gwiazdkowy hotel na francuskiej rivierze nie nazywałby się 5-gwiazdkowym hotelem na francuskiej rivierze gdyby swoich łóżek nie przyodziewał w prześcieradła z egipskiej bawełny. W ojczyźnie faraonów szacunkowo około milion dzieci do 1 komunii (5 -10 lat) zdziera sobie ręce sprawdzając obecność larw na obficie skropionej pestycydami uprawie bawełny. W 40stopniowym skwarze. Przez 10h dziennie.

Ale do priorytetów 9-letniego chłopaka nie należą wyższe zarobki, krótsze dniówki ani więcej szacunku ze strony nadzorców, bo przemoc też ma miejsce.

Rękawiczki

-Wtedy byłbym szczęśliwy

Podobnie rzecz ma się w Uzbekistanie, gdzie na czas trwania zbiorów bawełny szkoły na terenach wiejskich są zamykane. Za 10 godzinną dniówkę dzieci nie dostają nic, lub symboliczne grosze.

2. Chemia

Dlaczego przemysł tekstylny to alkoholik

Pestycudy

Bawełna jako niełatwa w uprawie roślina jest zraszana pestycydami obficiej niż twój kierowca ubera wodą toaletową. Na tą niewinną roślinkę przypada 25% światowego zużycia pestycydów, a w krajach rozwijających się aż 50%.

Drugie 50 pewnie w warzywkach.

Jest taki jeden badass wśród pestycydów Aldicarb, drugi pod względem częstotliwości używania, który po przedostaniu się przez skórę homo sapiens w ilości 1 kropli powoduje zgon. WHO podaje szacowaną liczbę 20 000. Tyle ludzi rocznie odchodzi z tego świata przez najwspanialszy wynalazek historii rolnictwa.

Ale to dopiero początek chemii.

Po zebraniu bawełna poza tkaniem poddawana jest szeregowi procesów jak płukanie, farbowanie i wybielanie. A ci podchodzą już pod alkoholików, bo potrafią wyżłopać 8000 różnych środków chemicznych, zawierających m. in. metale ciężkie, chlorowe wybielacze i inne świństwo.

Tak dla zobrazowania:

do produkcji 1kg t-shirtu zużywa się 3kg chemii

Co wrażliwsi, poczują to na własnej skórze w postaci wysypki czy zaczerwienienia. Ziemi przyszło doświadczyć tego skutków w nieco dotkliwszy sposób.

uprawa bawełny chemia pestycydy rolnictwo odpowiedzialna moda zanieczyszczenie środowiska chemia w ubraniach

3. Woda

1kg surowej bawełny i pyk nie ma 29 000 litrów wody, a raczej zmienia się w nieciekawy koktajl spuszczany do rzeczek

Przemysł tekstylny lekko spuszcza sobie do wód od 40 tysięcy ton farby na rok.

Rzeka Noyyal w Indiach nazywana jest przez tamtejszych mieszkańców czarną rzeką. Istnieją spekulacje, że pobliskie skupisko blisko 700set farbiarni i wybielarni wypuszczających swoje odchody do wspomnianej rzeki od wielu lat ma z tym coś wspólnego.

Rzeka umożliwiająca niegdyś życie w tamtym klimacie teraz zmienia kolor jak pierścionek z lat 90tych zdradzający nastrój osoby, która go nosiła. Noyyal zdradza za to jaki kolor będzie modny na zachodzie w następnym sezonie. A w miejscu gdzie zapora wstrzymuje jego wodę; czarna, pieniąca się breja powstała z połączenia wszystkich kolorów, doprawiona substancją nadającą tafli benzynowego połysku, przypomina prędzej kocioł z truciną Gargamela niż wodę.

Że ludzie pouciekali z okolicy gdzie pieprz rośnie nie ma się co dziwić. Plony są ubogie, ryż ma ciemniejszy kolor i smakuje chemią, zaczęły przyplątywać się choroby, a wody dostarczanej przez beczkowozy ledwo wystarcza.

No i jest zasada, żeby nie pić wody z tamtejszych kokosów. Zdarza się, że ich miąższ jest czarny.

fabryki wschód słońca teren przemysłowy szwalnie zanieczyszczenie środowiska dzień ziemi matka natura

4. Płace

Szewc bez butów chodzi 

W krajach rozwijających się jak Indie czy Sri Lanka w zawodzie szwaczki nie istnieje pojęcie 40h tygodnia pracy. Nawet jeśli wypłacone jest minimum krajowe to wynosi ono w Sri Lance ok 230PLN i nikt nie łudzi się, że na tym wyżyje. Dlatego wszyscy pracują po 60-72h na tydzień. Że przerwy są odliczane można się było spodziewać. A na załatwianie potrzeb fizjologicznych wszyscy chodzą o wyznaczonych porach. Do wyboru pozostaje spędzić przerwę w kolejce lub pić absolutnie minimum.

Pracowników zachęca się do kupowania na kredyt (np. ubrań (sic!) lub innych dóbr konsumpcyjnych), który potem rośnie z miesiąca na miesiąc i okazuje się być gwoździem do trumny młodych dziewczyn. Dorabiając się comiesięcznych zobowiązań, kobiety nieświadomie zakładają sobie kajdanki na rękę przyczepione z drugiej strony do wyniszczającego przemysłu.

Najlepszym łupem są dziewczyny z prowincji nie rozumiejące dialektu lub nieobyte w świecie, a już totalnym wypasem są emigranci z biedniejszych państw nie znający języka ani obyczajów. Ich niskie honoraria sprawiają, że każdy zarząd fabryki pilnuje aby tak pozostało. Uciekają się do takich metod jak chociażby ochroniarze pilnujący nowoprzybyłych w tzw. boardinghouses czy osobne linie produkcyjne. Natomiast ile ich wolnej woli było zaangażowane w ich relokację pozostaje niejasne.

5. Warunki

Kto powiedział, że konsumenci nie są wyrozumiali?

Faktyczne warunki pracy tysięcy robotników fabryki tekstylnej chyba nigdy nie zostały bardziej zdemaskowane niż 24 kwietnia 2013roku.

W 8-piętrowym budynku ”Savar Building” w Bangladeszu na życie pracowało ponad 3 tysiące ludzi. Pewnego dnia wykryto groźnie wyglądające pęknięcie w ścianie i ewakuowano personel, no z wyjątkiem pracowników biurowych – oni musieli dosiedzieć dniówkę. Ale już kolejnego dnia postanowiono, że te 3k ludzi ma się stawić w miejscu pracy. Przerwę w dostawie prądu rozwiązano za pomocą ciężkich silników dieslowskich.

O 8.57 Savar Building zniknął z krajobrazu Dhaki. Zastąpiła go góra gruzu, spod którego wydobyto 1130 martwych ciał. Poza tym w wyniku zawalenia rany odniosło dodatkowe 2000.

Poza pracownikami spod gruzów wydobyto także ubrania z metkami zdradzającymi, że m.in. Mango, Primark i Benetton właśnie wylądowały w czarnej dziurze. Czy aby? Klienci postraszyli delikatnie sieciówki swoją nieobecnością w salonach, aby po wpłaceniu przez koncerny pieniążków do FN wrócić z gotowością przebaczenia dawnych przewinień.

zakupy fast fashion świadomy konsument świadomość odpowiedzialna moda second hand ubrania lumpeks

6. wyrzucane ubrania

Mniej znaczy więcej? - może za czasów peweksu

Słuchając mamy opowiadającej o dzwonach Levi'sa tych z szerokością nogawek wykraczającą poza nawet ówczesne standardy, na które jako nastolatka pozwoliła sobie pewnego pięknego dnia, nie sposób nie zostać urzeczonym promiennym wyrazem jej twarzy. Równie dobrze mogłaby opowiadać o swojej pierwszej miłości albo dniu w którym ja przyszłam na świat (no dobra, żartuję).

Ale takie kupienie nowych spodni w peweksie za dolary zdobyte nie bez stresu od tzw. konika – to było wydarzenie. Z resztą nie mogło być inaczej. Takie Levisy mogły kosztować połowę lub więcej przeciętnej miesięcznej wypłaty.

Kiedy ceny ciuchów leciały na łeb na szyję pociągnęły za sobą również ich jakość. A jakże. Gdyby jeansy mojej mamy przetrwały te wszystkie zmiany w trendach to służyłby pewnie jeszcze dwóm pokoleniom. Ktoś ma odwagę powiedzieć to samo o o gatkach z Primark albo Bershka?

Jakość swoją drogą, ale bądźmy szczerzy – nie dbamy już o nasze ubrania w ten sam sposób. Z resztą po ki pieron mielibyśmy, kiedy sieciówki wypuszczają rocznie nie dwie ale kilka lub kilkanaście kolekcyj. To oznacza zarówno większy wybór jak i ciągłe wyprzedaże. Na dobrą sprawę nikt nie musi kupować ubrań za 100% ceny.

Nic dziwnego, że w Niemczech wyrzuca się szacunkowo do 1 000 000 ton ubrań rocznie, a na Wyspach Brytyjskich prawie 2 000 000 ton. Czyli jeden mieszkaniec pozbywa się rocznie średnio 30kg.

Szkoda, że nie tłuszczu...

A co z rzeczami których sklepy nie sprzedały?

W przypadku pewnej znanej marki ze sportowym obuwiem ale nie tylko, butki są wyrzucane, niszczone i miażdżone. Firma nie może sobie pozwolić aby ich buty były sprzedawane za czopkę gruszek z dwóch powodów. Uno: marka przestałaby być „ekskluziw”, secundo: spadłaby sprzedaż nowości. Bardziej opłaca się im wszystko zlikwidować.

| Dłuższej odpowiedzi udzielam tutaj: Jeśli sklepy nie sprzedadzą ci ubrania za czopke gruszek to co z nim robią? |

ochrona środowiska matka natura dzień ziemi sarna las trawa wiosna mała nowourodzona sarenka ekologia

7. Greenwashing - klucz programu, czyli próby wyjścia na prostą

Fekalia mają być oczyszczane, czyli zero discharge

Wróćmy do wspomnianego wcześniej obszaru industrii szewieckiej Tirupur, położonej nad indyjską rzeką Noyyal. Czy rząd, politycy, organizacje ekologiczne nie robiły nic by uratować czarną rzekę? Ależ oczywiście, że tak. Były nakazy, zakazy, procesy sądowe i groźby zamknięcia fabryk i farbiarni, które nie dostosują się do wymogu „zero discharge”. Polega on mniej więcej na tym, że zmyślna technologia oczyszcza wodę z wszelkich paskudztw aby móc ją potem wykorzystać do produkcji, farbienia, i wybielania. I tak w kółko Macieju. Najlepsze jest to, że wszystkie jednostki zdołały zorganizować ten nietani bajer, oczywiście nie bez pomocy ludzi dobrej woli zdających sobie sprawę o wartości tej gałęzi eksportowej. Nowy, ekologiczny profil fabryk w Tirupurze zadziałał jak lep na muchy, na marki dbające o swój zielony wizerunek.

A chemiczne odpady jak były tak są spuszczane do rzeki. Brzmi absurdalnie? Właściciele fabryk nie mogą sobie pozwolić na korzystanie z tej drogiej technologii, bo w utrzymaniu wcale nie jest tańsza. Naturalnym wydawałoby się podniesie cen produkcji w zamian za zieloną etykietkę. Ale w momencie wzrostu cen za wykonanie zlecenia, klienci skaczą na inny kwiatek i puszczają właścicieli z torbami.

Ale na szczęście pojawił się nowy koncept pt. marine discharge a po polsku „zamienię cię na większy model”. Niektórzy bowiem widzą przyszłość w spuszczaniu fekaliów przemysłu tekstylnego do Zatoki Bengalskiej.

Global Effie za etyczną kampanię reklamową

Kolejnym godnym podziwu przedsięwzięciem tym razem autorstwa rządzących w Sri Lance jest kampania reklamowa „garments without guilt” (odzież bez poczucia winy). Sri Lanka została za nią nagrodzona prestiżową nagrodą Global Effie za propagowanie etyki w tym trudnym przemyśle. A twórcy nie omieszkali zaznaczyć jak mały budżet mieli do dyspozycji. Jeśli akcja w Tirupurze była lepcem na muchy, to kampania Sri Lanki zadziałała jak kilkadziesiąt litrów świeżej krwi chillującej przy grillu w lipcowy wieczór – na wszystkie komary z sąsiedztwa.

Ciekawe czy kobiety w tamtejszych fabrykach cierpiące na choroby układu oddechowego, z wynagrodzeniem zmuszającym do kupowania żywności na kreskę lub co się tyczy nie znających języka, trzymane z dala od tych miejscowych i cywilizacji... ciekawe czy one też podzielają radość ze zdobycia Global Effie.

recykling ekologia ponowny użytek ubrania z drugiej ręki second hand online vintage store internetowy lumpeks online odpowiedzialność dzień ziemi

Asialine

Istnieje też w Sri Lance fabryka znana jako Asialine. Ucieleśnienie koncepcji „garments without guilt”, perełka przemysłu tekstylnego Sri Lanki, raj dla „świadomego konsumenta”. Fabryka leży z daleka od zepsutego żądzą pieniądza centrum tekstylnego kraju, w sąsiedztwie parku narodowego z dzikimi zwierzątkami, turystami na safari i takimi tam. Asialine otoczona jest najprawdziwszą dziką naturą, a pracownicy pisemnie muszą zobowiązać się do nieużywania plastikowych butelek i woreczków śniadaniowych.

Wszystko po to, aby zamknąć cykl. Czyli odzyskać maksymalnie dużo zasobów, a najlepiej tyle aby wystarczyło na samodzielne utrzymanie fabryki. „Future will be circular” cytując Nike.

Bajeranckie rozwiązania sprawiają, że przykładowo zużyta woda wykorzystywana jest do spłukiwania w toaletach lub podlewania grządek, którymi opiekuje się personel. Resztki z jadalni przetwarzane są na biogaz. Światło słoneczne wpadające przez duże okna oszczędza prąd. Czujniki wyłączają nieużywaną aparaturę. No szwalnia jak się patrzy. Właśnie – szwalnia. Tylko szwalnia. Bo uprawa bawełny, produkcja tkanin, farbowanie i wybielanie nie leży w ich zakresie.

- Czy wiecie jak tkaniny są farbione? Czy w sposób przyjazny dla środowiska? - pyta wścibska Gunilla Ander, autorka „Małej czarnej”. Guni daj spokój, nie możemy przez moment delektować się chwilą, docenić wspaniałość ludzkiego umysłu i że istnieją jeszcze ludzie dla których poza kasą liczy się też nasza planetka?

- O materiałach nie wiemy nic. Niestety.

greenwashing zielone pranie mózgu rzeka pranie w rzece ekologiczne pranie ubrania używane harmonia matka naturato zespół Homie Joe robiący zielone pranie ;)

Podsumowanie

Fabryki, farbiarnie i wybielarnie nie pozbędą się plam z sumienia nawet chlorowym wybielaczem, póki nie zdobędą się na odwagę ażeby więcej sobie śpiewać za wykonanie zamówień. A, że wolą chować głowę w piasek (no cóż chodzi o ich biznes) to nie zrobią tego póki my konsumenci nie będziemy skłonni otworzyć naszych portfeli odrobinę szerzej lub zwyczajnie kupić mniej. To sklepy działają pod nas – konsumentów, nigdy na odwrót.

HomieJoe nie jest wyjątkiem. Istniejemy ze względu na śmiałków, którzy lubią upolować nie wyświechtane ciuchy i którym nie przeszkadza brak papierowej metki. Ale oprócz stwarzania zieleńszej alternatywy dla fast fashion, poprzez wtórne wykorzystywanie tego co już zostało wyprodukowane, obraliśmy sobie jako misję zmienianie tego światka na lepsze. Kochamy ubrania i dlatego suszymy zęby, gdy zapotrzebowanie na masówkę spada.


Miło z wami, Ziemianie

Źródła:

Gunilla Ander „Den lilla svarta” (Mała czarna)

„W kierunku odpowiedzialnej mody” Maria Huma, Zuzanna Zajczenko (link)

”Jak bieda pracuje na luksus” (link)




dodaj komentarz

Komentarz czeka na weryfikację przed publikacją